• Wszystko o akordeonie

  • Wywiady

  • Relacje z koncertów

  • Recenzje płyt

  • Sprzęt

Polski Portal Akordeonowy

www.akordeon.pl

Konrad Merta - akordeonowy obieżyświat

 18.04.2020r.

 

Ostatnio na naszym Portalu dużo jest Etnos Ensemble. Nic dziwnego, w końcu doceniamy i staramy się promować dobrą muzykę z udziałem akordeonu. Wywiad z jednym z założycieli Etnos, Konradem Mertą, jest inny, niż wszystkie. Staraliśmy się poruszyć przeróżne tematy – nie wszystko w tej rozmowie kręci się wokół tego znakomitego projektu.

Mateusz Doniec

 

Konrad Merta (fot. Piotr Markowski)

 

Konrad Merta to młody (ur. 1989r.) doktor sztuki, akordeonista, aranżer i kompozytor. Absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie prof. zw. Joachima Pichury i dr Piotra Chołołowicza. Kształcił się również w Folkwang Universität der Kunste w Essen w klasie prof. Mie Miki. 
Współzałożyciel zespołu Etnos Ensemble oraz AcCello duo. Koncertował w wielu krajach świata: Katarze, Azerbejdżanie, Kenii, Łotwie, Młodawii, Szwajcarii, Czechach, Słowenii, na Węgrzech, Litwie, Słowacji, we Włoszech czy w Niemczech. Sposobem na życie Konrada jest muzyka, a zwłaszcza muzyka z elementami folku. 

 

Konradzie, zazwyczaj moje rozmowy z akordeonistami rozpoczynam od pytania „dlaczego akordeon?”. Wydawałoby się, że jest banalne, ale odpowiedzi nie przestają mnie fascynować. Podzielisz się historią swojego początku?

Moja historia zaczęła się w dniu, gdy Tata przyniósł do domu akordeon, na którym grał w młodości. Miałem wtedy prawie 13 lat, a wcześniej mój kontakt z muzyką był typowy dla nastolatka w Polsce. Instrument od razu bardzo mi się spodobał, Rodzice zapisali mnie do Ogniska Muzycznego działającego przy Domu Kultury w Kętach. Granie pochłonęło mnie bez reszty i niedługo potem zostałem uczniem Szkoły Muzycznej w Bielsku-Białej. Zostałem przyjęty dzięki pani Ewie Grabowskiej-Lis, która mimo nikłych moich umiejętności dała mi szanse na rozwój :)

 

To naprawdę niesamowita sprawa – rozpocząłeś naukę w wieku 13 lat, a teraz jesteś już doktorem! Gratulacje!

Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa :)

 

Chciałbym z Tobą porozmawiać o osobach, które późno zaczynają grać na instrumencie. Zauważyłem, że takim osobom nauka przychodzi trudniej, niż tym, którzy zaczynają będąc małym dzieckiem. Jak odniesiesz się do tej tezy ze swojej perspektywy?

Nie powiedziałbym, że moje początki były trudne. Wydaję mi się, że miałem po prostu bardzo dużo zapału. Owszem, miałem 7-letnie zaległości ze wszystkich muzycznych przedmiotów o których wcześniej nie miałem pojęcia. Będąc w 3 klasie II st. przeszedłem na instrument guzikowy i pamiętam, że ten rok był dla mnie ciężki, ale to był chyba jedyny duży kryzys w nauce gry.

 

 

Kiedy po raz pierwszy pomyślałeś, że otworzysz przewód doktorski?

O studiach doktoranckich pierwszy raz pomyślałem chyba na czwartym roku, chociaż wtedy miałem przed sobą inne cele – przede wszystkim dostać się na erasmusa i studia w Essen u prof. Mie Miki.

Na samym początku studiów cieszyłem się przede wszystkim z tego, że udało mi się na nie dostać. Mogłem się dalej rozwijać, co zaowocowało kolejnymi sukcesami konkursowymi. Na pewno nie byłoby tego, gdyby nie pedagodzy, których spotkałem na swojej drodze. Prof. Joachim Pichura i dr hab. Piotr Chołołowicz motywowali mnie do dalszej pracy i jednocześnie zostawiali dużo przestrzeni do samorealizacji. Mogłem wykazywać się swoimi pomysłami muzycznymi i miałem duży wpływ na repertuar. Było to dla mnie niezwykle ważne, gdyż od zawsze szukałem swojej indywidualnej drogi i realizowania się w muzyce.

 

 

 

Czy właśnie poszukiwanie własnej drogi sprawiło, że wraz z wiolonczelistą Piotrem Gachem założyłeś AcCello Duo?

Tak. Duo to dało też początek Etnos Ensemble.

 

 

Wczytując się w biografię Waszego duo można znaleźć informację o wielu podróżach – Włochy, Słowenia, Niemcy, Azerbejdżan, Katar, Kenia. Którą z tych podróży najlepiej wspominasz?

Z podróży zagranicznych najciekawszy był dwukrotny pobyt w Kenii. Zupełnie inna kultura i niezwykle piękna przyroda. Nairobi jest naprawdę niezwykłe. Nigdy też nie zapomnę reakcji miejscowych na akordeon. Gdy mieliśmy wykład na Uniwersytecie w Nairobi o muzyce przeznaczonej na nasz duet bardzo wiele osób pytało o akordeon i, jak sami mówili, widzieli taki instrument po raz pierwszy w życiu. Wyjeżdżając do Kenii po raz pierwszy sami nie wiedzieliśmy co nas spotka, jakie będą reakcje na naszą muzykę. Wtedy mogliśmy przekonać się, że muzyka nie ma granic i każdy człowiek odczuwa ją całym sobą. Było to dla nas bardzo poruszające.

 

 

Czy koncertowanie w tak wielu krajach i spotykanie się z różnymi kulturami mocno wpłynęło na obecne brzmienie i muzykę Etnos Ensemble?

Wyjazdy na pewno miały wpływ na to, jak gramy i w którą stronę idzie nasza muzyka. Wszystkie podróże otwierały mi głowę na różne sposoby wykonywania muzyki, style i gatunki muzyczne. To był zawsze pouczający i pełen nowych wrażeń czas, który przekładał się też na to, jakim jestem człowiekiem.

 

 

 

 

Jak wygląda Etnos Ensemble od kulis?

Nasze relacje są przyjacielskie. Spotykamy się towarzysko, kiedy tylko mamy na to czas. Często do siebie dzwonimy. Mamy poczucie, że możemy na siebie liczyć. Staramy się regularnie próbować, około raz w tygodniu, żeby móc rozwijać się i ciągle poszerzać repertuar. Oczywiście nie zawsze nam to wychodzi, bo każdy z nas ma jeszcze inne obowiązki, a czasem występ goni występ. Nasz proces twórczy wygląda bardzo różnie – czasem ktoś z nas przyniesie szkic pomysłu, a czasem gotową koncepcję. Wszyscy w Etnos mamy w sercu podobny cel. Zależy nam na zespole, chcemy grać i naszym marzeniem jest oddanie się tylko temu.

 

 

Domyślam się, że Twój bagaż podróżniczych doświadczeń niesie za sobą również masę anegdot...?

To prawda, anegdot przez lata uzbierało się sporo. Podróżowanie z instrumentami do odległych krajów sprowadzało na nas dziwne, momentami śmieszne, a czasem i trochę przerażające historie. Jedna z najciekawszych miała miejsce w Azerbejdżanie.

W przypadku dalekich podróży staramy się zawsze mieć bardzo duży zapas czasu przed i po koncercie, aby uniknąć nieprzewidzianych sytuacji. Graliśmy w Şəki – miejscowości oddalonej od Baku około 5-6 godzin jazdy autobusem. Tyle przynajmniej trwała podróż do tej miejscowości. Po koncercie na festiwalu, na którym zostaliśmy świetnie przyjęci i była znakomita atmosfera, mieliśmy zaplanowaną podróż powrotną następnego dnia rano. Trochę się tym martwiliśmy, bo po południu miał być nasz lot do Wiednia (potem dalej do Warszawy), a wiedzieliśmy, że podróż na lotnisko potrwa znów około 5 godzin. W dniu wyjazdu obudziliśmy się wcześniej, spokojnie zjedliśmy śniadanie i wraz z naszym lokalnym przewodnikiem udaliśmy się do czekającego na nas autobusu. Niestety okazało się, że autobus jest zepsuty i nie wiadomo kiedy uda się go naprawić. Szybko oszacowaliśmy czas, jaki nam pozostał do odlotu i oblał nas pot... Nie zdążymy! Nasz przewodnik, który był z nami od początku, był bardzo wyluzowany. Udawał, że wszystko jest w porządku – przecież „już wyjeżdżamy”. Usiadł na swoim miejscu jak gdyby nigdy nic i czekał... Zaniepokojeni wykonaliśmy telefon do Ambasady, która była organizatorem całego przedsięwzięcia. Reakcja placówki była natychmiastowa i szybko pobudziła naszego przewodnika do działania :) Nie zmieniało to niestety faktu, że czas nam się kurczył. Po dwóch godzinach... w końcu! Ruszamy! Już wewnętrznie wiemy, że nie zdążymy... a tu niespodzianka! Kierowca, który wyglądem przypominał Grigorija z Czterech Pancernych tak wziął sobie do serca to, że musimy zdążyć, że jechał bardzo, bardzo szybko (na co tamtejsze drogi nie bardzo pozwalały). Z sercem w gardle ostatecznie byliśmy na miejscu po niecałych trzech godzinach. Zdążyliśmy się jeszcze przespacerować przed odlotem po pięknym Baku :)

 

 

 

 

Co jest Twoim największym sukcesem w subiektywnej ocenie?

Myślę, że obrona doktoratu i wydanie płyty z Etnos Ensemble, ponieważ te dwa przedsięwzięcia wymagały niezwykle dużo pracy i zaangażowania. Z kolei mój najważniejszy sukces konkursowy to moim zdaniem I miejsce AcCello Duo na Międzynarodowym Konkursie Muzycznym w Mediolanie, albo II nagroda również w duo w Klingenthall.

 

 

Teraz z drugiej strony – czy jest coś, o czym z perspektywy czasu myślisz „mogłem to zrobić inaczej”?

Na pewno inaczej podchodziłbym do ćwiczenia, uczenia się. Chętnie popracowałbym jeszcze więcej nad wieloma aspektami w swojej grze. Może po prostu jeszcze efektywniej wykorzystałbym czas studiów :)

Wiem też, że na pewno więcej pracy włożyłbym w promocję swoich muzycznych pomysłów i naukę tego, jak skutecznie to robić. Podczas studiów nie podchodziłem do takich spraw poważnie, a jest to bardzo ważny aspekt pracy każdego artysty i im wcześniej ma się tego świadomość, tym lepiej.

 

 

To prawda i chyba niestety niewielu akordeonistów ma tę świadomość. Bardzo dziękuję Ci za wyczerpujące odpowiedzi i na koniec chciałbym zapytać Cię o aktualną sytuację. Jak radzisz sobie w dobie koronawirusa?

Nie jest to łatwy czas, ale staram się go wykorzystać maksymalnie, jak potrafię. W końcu mam czas, żeby trochę poćwiczyć na instrumencie. Prowadzę też zajęcia online z uczniami. Generalnie staram się stosować do wszystkich zaleceń i zostaję w domu.  

 

 


Wywiad przeprowadził: Mateusz Doniec

Źródło: akordeon.am.katowice.pl