• Wszystko o akordeonie

  • Wywiady

  • Relacje z koncertów

  • Recenzje płyt

  • Sprzęt

Polski Portal Akordeonowy

akordeon.pl

Kobieta renesansu i pomysłodawczyni Krakowskiego Festiwalu Akordeonowego -

Bożena Boba-Dyga dla Polskiego Portalu Akordeonowego

 

Bożena Boba-Dyga (fot. Katarzyna Widmańska)

 

Mało jest tak niezwykłych i wszechstronnie utalentowanych osób, jak Bożena Boba-Dyga. Zajmuje się poezją, prozą, publicystyką artystyczno-naukową oraz reportażem i redakcją, konserwacją dzieł sztuki, kompozycją i śpiewem piosenek artystycznych, soundartem, improwizacją, intermediami, malarstwem, rysunkiem i fotografią.

To animatorka kultury, założycielka i prezes Fundacji Art Forum oraz pomysłodawczyni i dyrektor Krakowskiego Festiwalu Akordeonowego.

 

 

W rozmowie z Mateuszem Dońcem Bożena Boba-Dyga opowiedziała między innymi o początkach Krakowskiego Festiwalu Akordeonowego, o swojej edukacji, a także o ogromnej fascynacji akordeonem.  

 

 

Pani Bożeno, skąd fascynacja akordeonem?

Wszystko zaczęło się w 2008 roku, gdy rozpoczęłam współpracę z Grzegorzem Palusem. Przygotowywałam się wtedy do wydania mojej pierwszej płyty "Koncert na wiersze" w wydawnictwie Paganini. Jedną z kompozycji tworzyłam do wiersza Ewy Chruściel (współczesna autorka mieszkająca w USA) o tytule "Notre Dame". W tekście tym jednak nie było ani słowa o Francji. Chciałam tę Francję zilustrować akordeonem. Polecono mi Grzegorza, ówczesnego studenta krakowskiej Akademii Muzycznej.  

Grzegorz nie tylko zagrał w tym utworze, ale pokazał mi możliwości współczesnego akordeonu koncertowego w muzyce poważnej transkrybowanej oraz współczesnej dedykowanej dla tego instrumentu. Zachwyciłam się bez reszty! Zrezygnowałam ze współpracy z dużym zespołem kameralnym, z którym wówczas działałam, na rzecz duetu z akordeonem. W akordeonie było wszystko, a nawet więcej - poza skalą fortepianu i barwami od fletu po kontrabas zachwyciły mnie możliwe efekty ilustracyjne i perkusyjne. 

Zaczęłam komponować specjalnie na akordeon zarówno "piosenki", jak i inne formy - teatr instrumentalny, utwory performatywne, improwizowane do partytur graficznych. Stałam się swoistym "promotorem marki" akordeon omnibus - instrument uniwersalny. Jak to mawia prof. Zbigniew Bargielski - "muzyczny kameleon". Wykorzystywałam też utwory klasyczne do improwizacji, czy melorecytacji z tekstem, na przykład wkomponowałam teksty liryczne Jana Sztaudyngera w utwór na akordeon solo Jurgena Ganzera.

Z Grzegorzem pracowałam dwa lata w duecie jako "AccordiOn i Ona" oraz z triem akordeonowym Grzegorz Miszczyszyn, Grzegorz Palus i Maciej Zimka pod nazwą "Armonia Liryca". Wprowadziłam akordeon do spektaklu teatralnego w reżyserii Stanisława Michno. Do eksperymentów wokalno-akordeonowych gorąco zachęcał mnie prof. Adam Kaczyński - mawiał "róbcie to! -  tego nie ma!".

Kiedy Grzegorz wyjechał na dalsze studia do Kopenhagi rozpoczęłam współpracę z Maciejem Zimką, a potem także z duetem Zimka & Ochwat. Z akordeonem objechałam pół świata - Niemcy, Ukraina, Włochy, Izrael, Stany Zjednoczone.  

 

 

Spotkanie z krakowskimi akordeonistami dało początek wspaniałemu wydarzeniu, jakim jest Krakowski Festiwal Akordeonowy...

W 2011 roku wymyśliłam i zorganizowałam pierwszy festiwal. Był skromny, dwudniowy, ale od samego początku przyświecała mi idea pokazać prawie nieskończenie szerokie spektrum możliwości akordeonu. Wymyśliłam formułę - przegląd różnych gatunków muzycznych dla których jedynym wspólnym mianownikiem jest akordeon. Muzyka poważna, dawna, klasyczna, współczesna i całkiem nowa - prawykonania. Moim marzeniem było zainteresować kompozytorów akordeonem. Chciałam, by przybywało literatury na ten instrument. Najpierw chciałam zrobić konkurs kompozytorski, ale pomysł koncertu prawykonań okazał się skuteczniejszy. 

Festiwal od początku był międzynarodowy i wielopokoleniowy. Chciałam stworzyć inną formułę festiwalu, niż popularne konkursy młodych talentów z koncertem laureatów okraszonym jakąś gwiazdą. Chciałam, żeby powstała płaszczyzna wymiany doświadczeń muzyków z różnych generacji, ośrodków i środowisk. Jestem człowiekiem współpracy i wierzę w to, że katedry nikt w pojedynkę nie zbudował. Im większe dzieło tym bardziej zespołowe.

Akordeon to potęga w kameralistyce - na to też chciałam zwrócić uwagę muzyków i kompozytorów. Festiwal promuje instrument, więc nie biletujemy imprez, walczymy, piszemy wnioski - tu ogromne zasługi Maćka Zimki, który się tym ze mną zajmuje. 

 

Wiesław Ochwat, Bożena Boba-Dyga i Maciej Zimka

 

 

Czy podejmowała Pani współpracę również z innymi akordeonistami?

Znam już co najmniej kilka pokoleń krakowskich akordeonistów i z wieloma na różne sposoby współpracuję. Z resztą nie tylko są to akordeoniści z Krakowa, a nawet nie tylko z Polski. W Londynie pracowałam z Owenem Murray'em - zewsząd przywożę inspiracje :)

 

 

Czy wszechstronne wykształcenie pomaga Pani w tworzeniu utworów na akordeon?

Mam wykształcenie plastyczne, muzyczne, zajmuję się też literaturą. Może dlatego synkretyzm w sztuce jest mi tak bliski, a akordeon jak żaden inny instrument do tego pasuje. Na festiwalu od samego początku były wydarzenia towarzyszące - wystawy fotograficzne, czy malarstwa. W tym roku planujemy accodesign - nawiązałam współpracę Stowarzyszenia Akordeonistów Polskich z Akademią Sztuk Pięknych w Krakowie. W ramach konkursu powstał system identyfikacji wizualnej Stowarzyszenia, będziemy w tym roku go prezentować. Synkretyzm zaprowadził mnie też do pomysłu na konkurs filmowy - nie muzyka do filmu, a film do muzyki. Od 2014 roku na każdym festiwalu mamy dzień filmowy podczas którego pokazujemy filmy finalistów nagrodzonych w konkursie, a na koniec gramy koncert akordeonowy do filmu niemego. Akordeon to właściwie nieskończenie wiele możliwości.

 

 

To prawda! Czy po kolejnych festiwalowych koncertach przybywa osób, które podobnie, jak Pani, odkrywają wszechstronność akordeonu?

Spotykam się nieustannie z komentarzami, że ktoś nie spodziewał się takich brzmień i barw akordeonu. Publiczność zaskakuje też repertuar - zwłaszcza muzyka klasyczna, na przykład transkrypcje muzyki orkiestrowej. Ze zdumieniem słuchacze zauważają, że duet akordeonowy może brzmieć jak organy albo orkiestra. Rośnie też zainteresowanie wśród innych instrumentalistów i śpiewaków projektami kameralnymi z akordeonem w obsadzie. To jest "wygodne" - jeden stosunkowo mały i mobilny instrument, a daje bardzo duże spektrum brzmieniowe. Myślę też, że dzięki festiwalowi, który staje się platformą prezentacji rośnie zainteresowanie kompozytorów. Bardzo dbamy, by Koncerty Prawykonań nie przechodziły bez echa. 

 

IV Koncert Prawykonań, 3.10.2017r. 

 

 

O koncercie prawykonań słyszę same dobre rzeczy od krakowskich akordeonistów. Gdy czytam o Pani kompozycjach zachwycam się niezwykłą pomysłowością i otwartością umysłu. Utwór na konserwatorów, konferansjera i akordeon w roli drugoplanowej, czy utwór na głos i gest daleko wykraczają poza klasyczne formy. Skąd czerpie Pani inspirację do swojej twórczości?

Nie po raz pierwszy ktoś zauważa u mnie syndrom nieskrępowanego myślenia :) Uważam, że jest on zakorzeniony w Domowej Edukacji, jaką odebrałam - mówiąc kolokwialnie nie chodziłam do podstawówki, uczyłam się w domu. U prywatnych nauczycieli pobierałam lekcje matematyki, potem jeszcze fizyki i chemii. Moją szkołą były rozmowy przy posiłkach z rodzicami albo na spacerach. Miałam MNÓSTWO czasu na rozwijanie swoich zainteresowań, eksperymentowanie, życie w świecie wyobraźni. Nikt mnie nie przykrawał, wręcz przeciwnie. Rodzice, a zwłaszcza ojciec, zachęcali do rozwoju i próbowania możliwości, odkrywania świata i własnych predyspozycji, talentów. Nauczyłam się dzięki temu czytać w wieku 5 lat, mając sześć pisałam bajki i ilustrowałam je, a na fortepianie rozpoczęłam naukę w popołudniowej szkole prywatnej zwanej Eksperymentalne Studium w wieku 7 lat. Wszystko stanowiło całość. Nie było podziałów, życie jako jednia. Teraz jako dorosła osoba postrzegam to dziwne dzieciństwo jako solidny fundament mojej siły twórczej i indywidualności. Nie wpajano mi, że czegoś się nie da zrobić, że ja nie dam rady, że tak się nie robi. 

Mam stale wystawione radary na zauważanie, spostrzeganie - otoczenie, podróże, ludzie, sytuacje to nieskończoność inspiracji. Na przykład kompozycję "Sauna Dyskobol" wymyśliłam w Termach Chochołowskich w czasie obserwowania saunamistrza podczas tzw. Rytuału. Do skomponowania utworu na konserwatorów zainspirowała mnie grupa Fluxus oraz Kasiu Pyzik opowieścią o utworze na geodetów. Czasem (choć w sumie to często) nie nadążam za swoimi pomysłami. Żeby coś porządnie zrealizować trzeba czasu, przygotowań. Nie lubię robić "po łebkach", nie lubię dziadostwa. Cenię warsztat, technikę i technologię i za cokolwiek się biorę staram się tego nauczyć. Są to nieraz bardzo różne rzeczy z różnych przestrzeni. Dopiero przefiltrowane przez wyobraźnię zaczynają ze sobą współpracować i tworzyć nieoczywiste powiązania.  

 

 

"Minimal Art To Minimal Music" kompozycji B. Boba-Dyga w wykonaniu Quasi Una Fantasia

 

 

Kilka lat temu rozmawiałem z organizatorem festiwalu w Kotlinie, który powiedział mi, że w czasie trwania festiwalu ma w głowie pomysł na kolejną edycję. Czy Pani tez już teraz myśli o tym "co będzie za rok"?

Jest bardzo wielu artystów, których chciałabym zaprosić na festiwal, niestety nie zawsze są możliwości. Dotacje są w kratkę. 4 lata temu mieliśmy dofinansowanie Ministra, dwa lata temu nie, w tym roku na szczęście jest znowu. Mam ambicję, by być festiwalem, który płaci wykonawcom prawdziwe pieniądze. Muzyka to zawód nielekki, wymaga bowiem talentu i tysięcy godzin pracy. Powinno się dać z niej żyć godnie, a nie musieć dorabiać i grać po godzinach.  

Mam nadzieję, że kiedyś będziemy festiwalem, w który wiele instytucji będzie chciało inwestować. Na razie obserwuję zainteresowanie naszym corocznym Koncertem Prawykonań. Pamiętam moment, jak go wymyśliłam. Miasto ogłosiło konkurs na premiery. Mówię wtedy cała w emocjach do Maćka Zimki - "składamy wniosek". Maciej odpowiedział, że nie mamy przecież żadnej premiery (myślał raczej, że to dla teatrów). Ja mu na to - "Jak to, zróbmy koncert prawykonań!". Już wcześniej bardzo zależało mi na nowej literaturze dla akordeonu. Chciałam, żeby popularność instrumentu w kręgach muzyki poważnej rosła właśnie od strony literatury. Maciej napisał wniosek i teraz czuje się dumnym ojcem Koncertu Prawykonań. Już prawie nie pamięta kto był pomysłodawcą, muszę mu co jakiś czas przypominać :) 

 

Bożena Boba-Dyga i Maciej Zimka

 

 

OD V EDYCJI PATRONEM MEDIALNYM FESTIWALU JEST POLSKI PORTAL AKORDEONOWY

 


Wywiad przeprowadził: Mateusz Doniec

Źródło: sppkrakow.pl

Zdjęcia: facebook.com