• Wszystko o akordeonie

  • Wywiady

  • Relacje z koncertów

  • Recenzje płyt

  • Sprzęt

Polski Portal Akordeonowy

www.akordeon.pl

Dariusz Kownacki podsumowuje Trophee Mondial 2020

 

Zakończyła się 70. edycja jednego z najsłynniejszych konkursów akordeonowych w historii. Bardzo nas cieszy, że było w niej sporo polskich akcentów. Jednym z jurorów konkursu, a także naszym polskim delegatem, był Dariusz Kownacki. Zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań Mateusza Dońca.

 

 

Dariusz Kownacki

 

Dariusz Kownacki jest absolwentem Akademii Muzycznej we Wrocławiu, a obecnie pracuje w Państwowych Szkołach Muzycznych I i II st. w Opolu i Nysie. To wychowawca laureatów ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów muzycznych, autor publikacji z dziedziny pedagogiki instrumentalnej, a także propagator nowego typu instrumentu - akordeonu hybrydowego. Bardzo interesuje się kulturą tradycyjną i gwarą śląską. Jako juror i organizator bierze udział w regionalnych konkursach i festiwalach folklorystycznych, współtworzył projekt "Folk jest cool". 

 

 

 

Panie Dariuszu, jak doszło do rozpoczęcia współpracy z organizacją CMA (la Confédération Mondiale de l’Accordéon)?

Frederic Deschamps (prezydent CMA) od wielu lat jest moim znajomym. Spotykaliśmy się na międzynarodowych konkursach, zawsze chętnie rozmawialiśmy. Utrzymywaliśmy też kontakt internetowy. Bardzo się polubiliśmy i wydaję mi się, że "nadajemy na podobnych falach". W tym roku mój uczeń Lukas Gogol, trochę przypadkiem, otrzymał od Freda zaproszenie do swojego programu, by w nim zaprezentować swój nowy klip muzyczny. Przy tej okazji otrzymałem też propozycję współpracy z CMA. Zostałem członkiem tej organizacji, a także delegatem, który ma opiekować się polską częścią konkursu. 

 

 

Tegoroczny konkurs w całości przeprowadzany jest w Internecie. Jak Pan ocenia taką formę?

Niestety nie mamy za bardzo wyboru, musieliśmy postawić na formę online. Możemy narzekać, możemy mówić, że to gorsze, ale wyboru nie ma. Albo online, albo nic. Podstawową różnicą pomiędzy konkursem na żywo jest brak interakcji pomiędzy grającym a słuchającym. Mogłoby się wydawać, że tylko artyści dojrzali są w stanie tę interakcję nawiązać, porwać publiczność. Moim zdaniem młodzi wykonawcy również pragną, żeby ich słuchać. Tak, jak dorosłych, a nie lekceważąco. 

Z drugiej strony w działaniach na żywo jest pewna doza ryzyka. Coś może się nie udać, coś może pójść nie tak. Tutaj teoretycznie mamy możliwość wielokrotnego nagrywania programu, co jest pozornym ułatwieniem. Pozornym, gdyż według regulaminu CMA program powinien być nagrany ciągiem i bez montażu. Nie można zrobić cięcia lub wyciąć jakiegoś fragmentu. Trzeba to zrobić tak, jak na koncercie - od początku do końca. Przy długich programach i wyczerpującym sposobie gry fizycznie i psychicznie nie jest możliwe nagranie wielu wersji pod rząd. 

 

 

 

Dyplom Nikodema Sobka - laureata 2. nagrody w kategorii Junior Variete

 

 

Czy zatem jest jakiś aspekt, w którym forma online ma zdecydowaną przewagę?

Tak - dostępność. Jeśli ktoś się postara i będzie bardzo chciał uczestniczyć to bariera wpisowego nie jest żadną barierą. Bariera jest tylko w nas samych. Co ważne, wreszcie możemy słuchać całego akordeonowego świata! 

 

 

Czy myśli Pan, że w przyszłości festiwal może odbywać się hybrydowo - część na żywo, a część online?

Myślę, że tak. Trzeba stworzyć jakieś założenia. Może festiwal online powinien być oddzielnym festiwalem? Na pewno warto wykorzystać przeogromną dostępność formuły internetowej, organizatorzy z pewnością nie będą chcieli tracić kilkuset uczestników. Frederic Deschamps jest wielkim zwolennikiem formuły online, więc wydaję mi się, że festiwal będzie prowadzony dwutorowo. Na pewno będziemy o tym dyskutować w gronie delegatów CMA. 

 

 

 

Dyplom Katarzyny Brzezińskiej, która w kategorii 9 zajęła 7. miejsce

 

 

Jak wyglądała praca jurora od kulis?

Teoretycznie jest to praca bardzo lekka i przyjemna, w końcu tylko się siedzi, słucha i wystawia oceny. Praktycznie jednak nie jest to takie proste. Po pierwsze w CMA nie znaliśmy się w jury. Nawet nie wiedzieliśmy w jakich kategoriach będziemy oceniać. To wszystko Frederic utrzymywał w tajemnicy. Znalazł świetny sposób na skoordynowanie pracy jurorów na całym świecie. Każdy z nas najpierw dostał próbne partie trzech grających, które mieliśmy ocenić według naszych kryteriów. Po wysłaniu naszych ocen dostawaliśmy odpowiedź w postaci szeregu statystyk - najwyższe oceny, najniższe, średnie. Dało mi to możliwość wykalibrowania swojej oceny. Swoją drogą dość podobnie wygląda praca "stacjonarnego" jury - po pierwszych trzech, czterech uczestnikach robi się przerwę i jurorzy mogą między sobą ustalić pewne szczegóły.  

Ważną sprawą w regulaminie CMA jest zakaz kontaktów pomiędzy jurorami. Jesteśmy trochę ludźmi w ciemnych pokojach. Każdy z nas powinien oceniać według swojego sumienia, wiedzy, gustu i doświadczenia. Bardzo podobało mi się to, że mogliśmy oceniać przypisane do nas kategorie przez kilka dni. Mogliśmy bardzo spokojnie, wiele razy przesłuchać każdego uczestnika. Zastanowić się jak ocenić jego pracę. Nie bylibyśmy w stanie tego wszystkiego zrobić w jeden dzień z prostej przyczyny - każda kategoria zawierała około 30 uczestników, każdy z nich grał około 20 minut. Gdybym tego wszystkiego słuchał bez przerwy byłbym zmęczony i przez to nieobiektywny.    

Muszę przyznać, że oceniałem uczestników z ogromną przyjemnością. Otwierając okno z kolejnym wykonawcą myślałem "czy może być coś lepszego od tego, co słyszałem przed chwilą?". Okazywało się, że może!  

 

 

Wiem, że Pana ulubioną kategorią jest Senior Chamber. Dlaczego?

Muzyka zespołowa to moim zdaniem najdoskonalszy rodzaj działalności artystycznej. To nie tylko perfekcja każdego z grających oddzielnie, ale perfekcja ich stosunków między sobą - wzajemne oddziaływanie, współpraca, sympatia, a czasami też i konkurencja. Dlatego właśnie muzyka zespołowa jest moim konikiem. Bardzo chętnie gram w zespołach i z przyjemnością zespołów słucham. Z punktu widzenia pedagogicznego jest to wspaniałe miejsce do harmonijnego rozwoju od najmłodszych lat. Zespół zawsze broni, zapewnia bezpieczeństwo - "jak ja nie zagram to zagra kolega. Jak nie kolega to kolega mojego kolegi...". 

 

 

 

Dyplom Piotra Giersa - zdobywcy 6. miejsca w kategorii 13

 

 

Czy w tegorocznej edycji pojawił się ktoś nieznany do tej pory, kto może w przyszłości zostać światowej sławy akordeonistą?

Tak, z pewnością. Nawet wielu. Nie wiem, czy zdajemy sobie sprawę o tym, jak potężny to był konkurs. Zgłosiło się ponad 750 uczestników. To jest ogrom. W tak ogromnej masie na pewno będzie wielu, którzy zostaną światowej sławy akordeonistami. Chciałbym w szczególności wyróżnić dwie nacje - Chińczyków i Rosjan. U Chińczyków widać ogromny postęp, śmiało można stwierdzić, że wyrastają na liderów. Co ciekawe Chińczycy przeprowadzili swoje eliminacje, zgłosiło się na nie 2600 kandydatów! Spośród nich wybrano raptem 150, którzy przysłali swoje produkcje. Oczywistym jest, że było to 150 geniuszy, ludzi absolutnie utalentowanych. Przyszłość akordeonu jest właśnie w Chinach. Co do Rosjan - to ekipa z wielkimi tradycjami sięgającymi jeszcze XIX wieku. Zawsze byli silni, ale w tym roku byli wyjątkowo silni i nowocześni. Bardzo mnie to cieszy, gdyż szczerze mówiąc miałem troszkę dość już słuchania tych samych sonat, tych samych autorów, wszystko w jednostajnej interpretacji. W tym roku interpretacje były różnorodne, ciekawe, czasem bardzo odważne, czasem kontrowersyjne. Cieszy mnie, że zaczyna się dziać coś nowego. Jest też jedna osoba, która zasługuje na specjalne podkreślenie - to hiszpanka Sofia Ros. Przepięknie grała w obu rundach. Dojrzale, spokojnie, świetnie technicznie. Ona na pewno będzie wielką akordeonistką.   

 

 

Jak na tle innych nacji wypadają Polacy?

W konkursie wzięło udział ponad dwudziestu Polaków w 14 kategoriach - niektórzy wystąpili w więcej, niż jednej kategorii. Wydaje się to być niezbyt dobrym wynikiem, ale trzeba wziąć pod uwagę ekstremalnie krótki czas na przygotowanie swoich materiałów - w Polsce informacje o konkursie pojawiły się dość późno. Zaistnieliśmy przede wszystkim w kategorii International Open Trophy, a na odnotowanie zasługuje również fakt uczestnictwa dwojga polskich reprezentantów w kategorii kompozycji akordeonowej.   

 

REPREZENTANCI POLSKI W TEGOROCZNEJ EDYCJI KONKURSU:
  • Wiktoria Adamczyk (kat. 7)
  • Kateryna Bahrii (kat. 7)
  • Tymoteusz Bartlewski (kat. 3)
  • Kinga Brosławska-Zawadzka (kat. Composers)
  • Katarzyna Brzezińska (kat. 9)
  • Emil Ciechomski (kat. 1-C)
  • Kacper Ćwiek (kat. 7)
  • Dawid Deja (kat. 5)
  • Oskar Gałęski (kat. 3)
  • Piotr Giers (kat. 13)
  • Lukas Gogol (kat. 9)
  • Wiktoria Habrajska (kat. 1-C)
  • Jan Hańczewski (kat. 1-C)
  • Adam Karczewski (kat. 5)
  • Hubert Klimczak (kat. 3)
  • Józef Kmita (kat. Composers i kat. 12)
  • Germanas Mazurovas (kat. Masters)
  • Mikołaj Michalczyk (kat. 5)
  • Michał Nanko (kat. 3)
  • Oliwier Paczkowski (kat. 5)
  • Wiesław Prządka (kat. Trophee Galliano)
  • Florian Taras (kat. 3)
  • Greta Schiavone (kat. 1-D)
  • Marcin Snokowski (kat. 13)
  • Jan Stanisławski (kat. 5)
  • Nikodem Sobek (kat. Junior Variete i Chamber Music Senior)
  • Tomasz Wach (kat. 9)

 

 

 

Dylom Jana Hańczewskiego - w kategorii 1-C zajął 4. miejsce

 

 

Nie tylko Trophee Mondial w tym roku przeniosło się do Internetu. Czy każdy konkurs online jest do siebie podobny, czy jakieś pomysły organizatorów Pana zaskoczyły?

Wiele konkursów przeniosło się do Internetu - Castelfidardo, Trophee Mondial, czy konkurs, w którym brałem udział jako juror - międzynarodowy konkurs akordeonowy im. Waclawa Furmanoviciusa w Wilnie. Wiemy też o tym, że konkurs w Klingenthal będzie też online. Różne są sposoby na przeprowadzenie takich konkursów. Podobał mi się pomysł transmisji, jaki zastosowano w Castelfidardo. Każdy z grających łączył się na żywo ze studiem i grał w czasie rzeczywistym. Rodziło to niestety spore trudności komunikacyjne. Problemem była czasem bariera językowa, a czasem niestabilne łącze, które nie pozwalało na zrozumienie jakiegokolwiek języka. Uczestnicy walczyli jak lwy. Oglądałem ten konkurs z zaciekawieniem, był tam rzeczywiście zachowany ten walor grania na żywo. 

Niektóre konkursy odpuściły sobie łączenie na żywo i posługują się nagraniami. CMA dość ostro określiło zasady dokonywania tych nagrań. Co ciekawe dopuszczono używanie nagrań studyjnych i bardzo dobrze. Nagranie słabym sprzętem wypacza intencje grającego i niszczy jego pracę. Jednym z wymogów regulaminowych jest to, że film przesłany do konkursu nie może być wcześniej nigdzie użyty i opublikowany. Musi być nagrany specjalnie dla potrzeb konkursu. Ciekawy jest dalszy los tych nagrań. Do CMA są one przesyłane jako pliki niepubliczne, dostępne wyłącznie dla jury. Po wszystkim stają się plikami ogólnodostępnymi, swoistymi wizytówkami każdego z grających.

Podczas wileńskiego festiwalu dopuszczono możliwość przesłania nagrań archiwalnych. Wynikało to z faktu, że celem tego festiwalu było propagowanie, upowszechnianie akordeonu i pokazanie go w świetnym wykonaniu. Jako juror mogę potwierdzić, że wykonania były naprawdę świetne.

Forma online jest wciąż bardzo eksperymentalna, organizatorzy bardzo często nie wiedzieli czego mają się spodziewać. Na przykład organizatorzy CMA nie spodziewali się aż takiego ogromu uczestników. Dwoili się i troili, by wszystkiemu podołać. Miło było patrzeć, jak ekipa Freda Deschampsa coraz lepiej radziła sobie z techniką, z komputerowym przeliczaniem masy danych. 

Największym zaskoczeniem ostatnimi czasy była dla mnie reakcja "ojca chrzestnego" festiwalu CMA, czyli Richarda Galliano. Przystąpił do konkursu w ostatniej chwili, został jego szefem z dnia na dzień, w wielkim porywie, do tego ufundował piękną nagrodę - laureat kategorii "Trophee Galliano" będzie miał możliwość wystąpienia u boku samego Mistrza podczas koncertu w Paryżu, który wstępnie jest planowany na styczeń 2021 r. 

 

 

 

Dylom Marcina Snokowskiego, który w kategorii 13 uplasował się tuż za podium

 

 

Co Panu najbardziej zapadnie w pamięć po Trophee Mondial 2020?

Był to konkurs niesamowity pod każdym względem, inny od wszystkich. Konkurs, który żywo reagował na każdą sytuację i nie poddawał się przeciwnościom. Poradziliśmy sobie ze wszystkimi pandemicznymi przeszkodami. Poznałem wielu wspaniałych młodych wykonawców. Zaskakiwali mnie na każdym kroku, grali świeżą, wspaniałą muzykę. Wydawało mi się, że znam akordeon na wylot, a okazało się, że nie znam go wcale! Mogłem posłuchać akordeonistów z RPA, Izraela, Iraku, Iranu, z bardzo odległych, często egzotycznych miejsc. To wykonawcy, których nie miałbym szansy posłuchać na żywo, gdyż nie wzięliby udziału w "tradycyjnym" konkursie. To wszystko sprawia, że tegoroczna edycja jest ze wszech miar wartościowa, "inna", ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Co ważne, był to konkurs sprawiedliwy. Ludzie z całego świata, nie znając się nawzajem, nie uzgadniając żadnych wyników, nie mogą wydać złego wyroku. Ocenialiśmy uczciwie i bardzo rzetelnie, nikt nie powinien poczuć się skrzywdzony. Bardzo mi się to podoba. Lubię, kiedy mogę po konkursie podejść do ucznia i powiedzieć mu "dostałeś tyle i tyle punktów. Posłuchaj tych, którzy sa przed Tobą, posłuchaj tych za Tobą i powiedz, czy ta ocena jest sprawiedliwa". Jestem szczęśliwy, gdy usłyszę "tak, proszę Pana, moje miejsce odzwierciedla to, jak zagrałem na tle innych". W takich konkursach lubię brać udział.  

 

 

Jakie są Pana plany na najbliższą przyszłość?

Niedawno ruszył mój kanał Youtube pn. "Accordion Stars by Dariusz Kownacki". Będzie na nim można obejrzeć filmy z moją analizą i komentarzem najlepszych występów z festiwalu CMA. Wykonania, które zaproponuję są doskonałym materiałem pedagogicznym. Przy okazji kolejnym dowodem na to, jak pięknie można grać na akordeonie. Przygotowuję się też już do następnego konkursu, który odbędzie się na Ukrainie, w Truskawcu niedaleko Lwowa. Mam nadzieję, że pandemia nie pokrzyżuje planów organizatorów, gdyż konkurs zapowiada się świetnie, planowana jest forma hybrydowa. Powoli będziemy też przygotowywać się do kolejnej edycji festiwalu CMA. Mam nadzieję, że będziemy mogli się wszyscy spotkać, choć na pewno festiwal będzie też działał w Internecie. Nie możemy sobie pozwolić na zaprzepaszczenie takiego potencjału. Mogę zdradzić, że w Polsce nie będzie eliminacji - jestem im przeciwny. Każdy, kto będzie chciał zgłosić się do konkursu będzie miał taką możliwość. Każdy, który będzie szukał rady, kto będzie chciał przygotować się dobrze do festiwalu, może się do mnie zgłosić. Chętnie pomogę i podzielę się swoją wiedzą. Będę to też na bieżąco robił na kanale, więc gorąco zachęcam do oglądania i subskrybowania!

 

 

Czołówka kanału "Accordion Stars by Dariusz Kownacki"

 

 


Autor artykułu: Mateusz Doniec

Zdjęcia: www.cma-accordions.com